Popyt na kredyty mieszkaniowe znów wyraźnie przyspieszył. Najnowszy odczyt Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe, który co miesiąc publikuje Biuro Informacji Kredytowej, pokazuje solidny wzrost wartości kredytów, o które wnioskują Polacy. To sygnał, że rynek hipotek budzi się z zimowego snu.
Co dokładnie mierzy indeks BIK?
Indeks BIK nie liczy liczby podpisanych umów. Pokazuje, jak zmienia się łączna wartość wniosków kredytowych składanych w bankach w danym miesiącu w porównaniu z rokiem wcześniej. Uwzględnia zarówno to, ilu ludzi pyta o kredyt, jak i o jakie kwoty się starają.
Kiedy indeks idzie w górę, oznacza to jedno: więcej osób chce pożyczyć, albo wnioskują o wyższe sumy. Zwykle jedno i drugie naraz.
Skąd ten wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe?
Główny powód jest prosty. Rada Polityki Pieniężnej przez ostatnie miesiące schodziła ze stopami procentowymi, a za nią spadał WIBOR. Niższy wskaźnik to niższe oprocentowanie hipotek i większa zdolność kredytowa.
Ta sama rodzina, która rok temu dostałaby odmowę, dziś przy tych samych zarobkach może dostać kredyt. Bank liczy ratę od niższej stopy, więc miesięczne obciążenie wychodzi mniejsze. To odblokowuje popyt, który wcześniej tkwił w poczekalni.
Do tego dochodzi psychologia. Część kupujących czekała z decyzją, licząc na dalsze obniżki. Gdy widać, że raty faktycznie spadły, ruszają do banków, żeby nie przegapić momentu.
Ile realnie kosztuje dziś rata?
Policzmy na przykładzie. Kredyt 400 tys. zł na 25 lat przy oprocentowaniu w okolicach 6,5 proc. to rata rzędu 2700 zł miesięcznie. Rok wcześniej, gdy oprocentowanie sięgało 8 proc., ta sama kwota oznaczała ratę bliżej 3100 zł.
Różnica około 400 zł miesięcznie robi ogromną robotę w domowym budżecie. I to ona w dużej mierze napędza dziś statystyki BIK.
Trzeba jednak pamiętać o jednym. Większość hipotek w Polsce ma zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR. Jeśli inflacja przyspieszy i RPP zmieni kurs, rata może znów pójść w górę. Niższe raty z dziś nie są dane raz na zawsze.
Co to oznacza dla kupujących?
Rosnący popyt na kredyty mieszkaniowe ma też drugą stronę. Więcej chętnych z gotówką od banku to większa presja na ceny mieszkań, zwłaszcza w dużych miastach. Tańszy kredyt potrafi szybko przełożyć się na droższe metry.
Jeśli myślisz o hipotece, policz ratę nie tylko dla dzisiejszej stopy, ale też dla scenariusza wyższego oprocentowania. Sprawdź, czy budżet wytrzyma ratę o kilkaset złotych większą. Porównaj RRSO, a nie samo oprocentowanie, bo to w RRSO ukryte są prowizje i koszty ubezpieczeń.
Odbicie popytu to dobra wiadomość dla rynku, ale kredyt na 25 czy 30 lat to zobowiązanie na dekady. Decyzję warto oprzeć na zimnej kalkulacji, nie na nastroju chwili.